Life is too short. Eat dessert first
piątek, 31 sierpnia 2012

Podobno "uzależniająca" :) Idealna kiedy w godzinkę trzeba zrobić coś na imprezę. Może nic specjalnego, ale proste, szybkie i sprawdzone.

4 zupki chińskie Vifon (2 ostre, 2 łagodne)

2 duże ogórki szklarniowe

2 papryki

puszka kukurydzy

podwójna pierś z kurczaka

sól, pieprz

majonez, jogurt naturalny

Makaron z zupek gnieciemy, wsypujemy do garnka i dodajemy przyprawy z zupek (z 2 łagodnych i 1 ostrej). Dodajemy kukurydzę oraz ogórki i paprykę pokrojoną w kostkę.
Pierś z kurczaka przyprawiamy (trzeba uważać żeby nie przesadzić- dodaliśmy już przyprawy z zupek) i smażymy na oliwie a następnie kroimy w kostkę. Wszystko mieszamy i odstawiamy na chwilę żeby makaron spęczniał.
Mieszamy majonez (u mnie light) z jogurtem naturalnym (proporcje według uznania) i dodajemy do sałatki. Ewentualnie możemy doprawić do smaku.

środa, 29 sierpnia 2012

Dietetycznie bo.. mama płacze, że ją tuczę :)


Na około 15-20 ciasteczek:

1 szklanka płatków owsianych

1 szklanka mąki razowej

1/2 szklanki otrębów pszennych

1 szklanka mleka

1/4 szklanki oliwy z oliwek

1 czubata łyżka miodu

bakalie: około 60g orzechów włoskich, około 130g suszonej żurawiny, łyżka sezamu

pół łyżeczki korzennej przyprawy do piernika (opcjonalnie), może być cynamon

3 kostki gorzkiej czekolady

Bakalie i czekoladę kroimy w kostkę. Wszystkie składniki wsypujemy do miski i mieszamy. Z powstałej masy formujemy placuszki o średnicy około 5-7 cm, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160-175 stopni. Pieczemy około 15-20 minut. Ciasteczka sprawdzamy patyczkiem- powinny być miękkie.
Opcjonalnie można polać czekoladą :)

Smacznego!

środa, 22 sierpnia 2012

Eksperymentów ciąg dalszy. Tym razem kruche arabskie ciasteczka od Niebieskiej Pistacji (przepis zaczerpnięty z książki "Język baklawy"). Może nie do końca arabskie, bo odrobinę 'uzdrowione' (mąka razowa i brązowy cukier).
Jedyny problem- klarowane masło. Dostanie w sklepie- u mnie niewykonalne. Dlatego postanowiłam sama się pobawić.

Na około 45- 50 ciasteczek:

Ciasto:

1 szklanka klarowanego masła

1/3 szklanki cukru (u mnie brązowego)

3/4 szklanki mleka w temperaturze pokojowej

4 szklanki mąki (3 pszennej, 1 razowej)

1 szklanka cukru pudru (dałam połowę)

Nadzienie:

1 i 1/2 szklanki mielonych orzechów włoskich (nie całe dwie 250 gramowe paczki)

1/2 szklanki cukru (1-2 łyżeczki)

1 łyżeczka wody różanej (na cały farsz dałam 2-3 łyżeczki konfitury z płatków róży i tyle samo płatków róży ucieranych z cukrem)

Masło miksujemy z cukrem i cukrem pudrem, dodajemy mleko i powoli wsypujemy mąkę. Zagniatamy aż ciasto będzie gładkie. Rozwałkowujemy je na grubość około pół centymetra i wycinamy koła o średnicy około 5 cm.

Nadzienie: mieszamy dokładnie wszystkie składniki

Na środek każdego kółka kładziemy łyżeczkę nadzienia i zlepiamy w kształt pierożka.
Ciasteczka kładziemy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.

Pieczemy na złoty kolor około 15-20 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 175 stopni.
Po wystudzeniu można posypać cukrem pudrem.

 

Jak widać, w mojej wersji wyszły nieźle 'napakowane' :)

Smacznego!

Wracam po weekendzie. Zmęczona, wygłodniała i mam nadzieję- zadowolona. Cieszanów Rock Festiwal :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Conchiglioni, nazywane również Jumbo Shells. Zapiekane muszle z farszem :)

Na około 25 muszli:

opakowanie makaronu- muszli conchiglioni

duża pierś z kurczaka

1 por

8 pieczarek

mozzarella

suszone pomidory w oleju

3 listki bazylii

sól, pieprz

kawałek żółtego sera

Muszle gotujemy al dente w osolonej wodzie (2 minuty krócej niż na opakowaniu).
Kurczaka myjemy, doprawiamy, kroimy i podsmażamy/dusimy na patelni.
Pora kroimy w półkrążki, pieczarki w drobną kostkę, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy pokrojone listki bazylii i dusimy na patelni.
Kurczaka studzimy i rwiemy na dość drobne kawałki (wzdłuż włókien). Następnie mieszamy z porem i pieczarkami, dodajemy kilka pokrojonych suszonych pomidorów i keczup (u mnie włoski sos pomidorowy).
Nadziewamy muszle farszem i na wierzch każdej kładziemy kawałek mozzarelli. Posypujemy startym serem i polewamy odrobiną sosu pomidorowego.

Musze zapiekamy około 30 minut w temperaturze 180 stopni.

Sos:

2 ząbki czosnku, 3 pomidory, 1/3 kartonika przecieru pomidorowego, 3 listki bazylii, sól, pieprz, oliwa z oliwek

W rondelku podgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekany czosnek a po chwili bazylię. Chwile smażymy a następnie dodajemy pokrojone pomidory i przecier. Doprawiamy i gotujemy na małym ogniu.

Smacznego! :)

sobota, 18 sierpnia 2012

Słodki cytrynowy sernik z kwaskowym i jeszcze bardziej cytrynowym kremem. Cała kuchnia pachniała cytrusami.. to chyba jeszcze przyjemniejszy zapach niż moja ukochana bazylia.
I znowu dużo zdjęć, nie wykluczone, że za dużo..
Tak w skrócie:


Masa serowa:

250g serka mascarpone

600g twarogu śmietankowego zmielonego

skórka otarta z 2 cytryn

1 szklanka drobnego cukru

4 jajka

2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

ziarenka wyłuskane z 1 laski wanilii

Zawsze mam kłopot z wanilią, więc jak zobaczyłam mój ulubiony sernikowy ser w wersji z pokruszoną laską wanilii, nie zastanawiałam się i kupiłam. Był słodszy niż zwykły ser, dlatego dałam dużo, duużo mniej cukru :)
W oryginalnym przepisie z Kwestia smaku nie było żadnego spodu.. ja jednak zdecydowałam się na mój ulubiony- z kruszonych ciasteczek.

Spód:

około 180g ciasteczek digestive

około 50g roztopionego masła

pół paczki migdałów w płatkach

odrobina likieru Limoncello do smaku

Krem cytrynowy:

3 cytryny (otarta skórka i sok)

3 jajka

100g cukru (dałam mniej, chciałam żeby polewa była bardziej kwaskowata)

100g zimnego masła

Tortownicę o średnicy około 21cm wykładamy papierem do pieczenia.

Spód: Migdały prażymy na patelni bez tłuszczu, roztapiamy masło i gnieciemy ciasteczka. Wszystko mieszamy, dodajemy odrobinę likieru i wciskamy w dno tortownicy.

Masa serowa: Cytryny parzymy i szorujemy. Ocieramy skórkę (tylko żółtą część!). Do miski wkładamy ser mascarpone, ser śmietankowy i otartą skórkę z cytryny. Miksujemy przez około 3-5 minut na średnich obrotach (do uzyskania jednolitej masy). Następnie dodajemy cukier i miksujemy aż powstanie gładka masa. Kolejno wbijamy po 1 jajku miksując około 30sekund po każdym. Na koniec dodajemy wanilię (u mnie serek był już waniliowy).
Masa wyszła dość rzadka dlatego, na wszelki wpadek, dodałam łyżkę mąki ziemniaczanej :)
Masę przelewamy do formy i pieczemy przez około 60minut w piekarniku nagrzanym do koło 160 stopni.
Na spód piekarnika kładziemy naczynie wypełnione wodą (u mnie głębsza blaszka).
Wyłączamy piekarnik i studzimy przez około 10 minut przy zamkniętych drzwiczkach.

Krem cytrynowy- lemon curd (przepis na około 2 szklanki- tylko połowa potrzebna do sernika, reszta jako dodatkowy krem do polania): Cytryny należy sparzyć, wyszorować, osuszyć, zetrzeć skórkę na grubych oczkach (tylko żółtą część) i wycisnąć sok (należy przetrzeć go przez sitko).
Jajka wbijamy do miski i roztrzepujemy widelcem, dodajemy sok z cytryny, skórkę, cukier i mieszamy.
Miskę zawieszamy na garnku z lekko gotującą się wodą i mieszamy drewnianą łyżką. Kiedy masa zacznie się ocieplać, dodajemy po łyżce zimnego masła (cały czas mieszając, dodajemy łyżkę masła, kiedy poprzednia porcja się rozpuści). Powinno nam to zając około 10 minut. Mieszamy dalej aż do momentu kiedy masa zacznie gęstnieć (po około5-10 minutach, przy regulowaniu płomienia), następnie zdejmujemy ją z ognia i studzimy.

Wystudzony sernik polewamy połową kremu i wstawiamy do lodówki na 3-4 godziny a najlepiej na całą noc.


Pozostały krem cytrynowy możemy wykorzystać jako dodatek do lodów, gofrów czy naleśników a prawdziwe cytrusowe łasuchy mogą polać sobie sernik dodatkową porcją :)



Smacznego! :)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Dzisiaj dwukrotnie wypiekane włoskie ciasteczka i dużo, dużo zdjęć :) Przepis podpatrzony od 'Upiecz coś zdrowszego' i rzeczywiście jest to coś zdrowszego bo
1. Są bez tłuszczu
2. Zwykła mąka zastąpiona jest razową
3. Używamy brązowego cukru zamiast zwykłego

Cantucci (inaczej zwane cantucinni lub biscotti di Prato) to włoskie ciasteczka pochodzące z Toskanii. Zawierają dużą ilość grubo siekanych migdałów. Piecze się je dwukrotnie, dzięki czemu są kruche i chrupiące. Stworzone są do maczania w kawie lub winie :)

 

Na około 12-15 biscotti:

1 duże jajko

90g brązowego cukru (dałam mniej)

1 szklanka mąki razowej

pół łyżeczki proszku do pieczenia

łyżeczka ekstraktu z wanilii/ 2 łyżki cukru waniliowego (dałam kilka kropel aromatu)

opakowanie blanszowanych migdałów w całości

70g posiekanej suszonej moreli (dałam więcej, na konto mniejszej ilości cukru)

Jajko ubijamy mikserem z cukrem. Dodajemy wanilię i mąkę wymieszaną z proszkiem. Dosypujemy migdały i morele (migdały wcześniej prażyłam na patelni bez tłuszczu). Mieszamy.

Obsypujemy dłonie maka i formujemy podłużny chlebek o długości około 20 cm. Układamy na blaszce obsypanej mąką (ciasto mocno się klei, moje było trochę za suche- za małe jajko lub za dużo mąki.. dlatego dodałam odrobinkę mleka).
Pieczemy przez około 25 minut w temperaturze 175 stopni, aż chlebek będzie złotobrązowy i stwardnieje. Następnie wyciągamy z piekarnika i studzimy.
Po ostygnięciu kroimy nożem (najlepiej z piłką) na ukos na plasterki o grubości około 1 cm. Następnie układamy je na blaszce i podpiekamy aż zrobią się suche i chrupiące (w połowie pieczenia odwracamy na drugą stronę).

Pieczemy przez około 15 minut w temperaturze 180 stopni (po około 7 minut na każdą stronę).
Ciasteczka można długo przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.

Smacznego! :)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Kolejne wytrawne muffinki. W dwóch wersjach: z pomidorkiem i bez. Pierwsza nie wypaliła w moim przypadku bo kupiłam ciut za duże pomidorki koktajlowe i postanowiłam przekroić je na pół.. nie pomyślałam o 'mokrej zawartości' i muffinki oklapły. Jednak jak najbardziej polecam tą wersje bo pieczone pomidorki smakują rewelacyjnie w zestawieniu ze szpinakową muffinką :)

Na około 15 sztuk:

około 200g mrożonego szpinaku (może być świeży)- muffinki wyszły odrobinę za miękkie, możliwe, że świeży szpinak sprawdziłby się lepiej niż mrożony :)

25g masła

125ml mleka

2 ząbki czosnku

150g sera ricotty (ciężko go u mnie dostać więc użyłam zwykłego serka kremowego)

50g startego sera (w przepisie parmezan ja użyłam wędzonego radamera)

200g mąki

1 jajko (u mnie 2 małe)

1 łyżeczka sody

sól, pieprz

2 półcentymetrowe plasterki szynki

pomidorki koktajlowe

Jeżeli szpinak jest świeży należy go blanszować we wrzącej wodzie i odsączyć. Mrożony szpinak wrzucamy na patelnię i dusimy do rozmrożenia. Następnie przysmażamy na maśle dodając roztarty czosnek i ser (ricotta/kremowy), dusimy do odparowania wody.
Mąkę przesiewamy z sodą, następnie wlewamy mleko i mieszamy ze szpinakiem. Na koniec dodajemy pokrojoną w kostkę szynkę.
Do formy muffinkowej lub do papilotek nakładamy 3/4 wysokości masy szpinakowej i na wierzch nakładamy spryskane olejem pomidorki (u mnie oliwą z suszonych pomidorów).

Pieczemy w temperaturze 190 stopni przez około 20 minut.
Najlepiej smakują na ciepło (można podawać z delikatnym sosem czosnkowym lub pomidorowym).

I tutaj nieszczęsne przyklapnięte, przez pomidorki, muffinki:
(Podobno smaczne, mimo mało rewelacyjnego wyglądu)

I druga wersja:

Smacznego! :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Druga pozycja z menu dla mamy na wyjazd: trochę inne muffinki. Inne bo.. nie na słodko :) Z serii przekąsek do piwa. Najlepsze na ciepło ale nie tylko :)
(Przepis z kuchennefascynacje.blox.pl)

Na 15-20 sztuk:

3 szklanki mąki

około 50g rozpuszczonego masła

3/4 szklanki mleka (tak jest w przepisie, mi wyszło nawet sporo ponad szklankę)

3 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżeczki soli

1 jajko

50g sera (u mnie wędzony radamer, dałam trochę więcej)

ulubione dodatki, u mnie: szynka (1,5 półcentymetrowego plasterka), cebula (0,5 dużej), suszone pomidory w oleju (kilka), świeża bazylia (dosłownie 2-3 listki), przyprawy (u mnie tylko sól i pieprz ziołowy ale można dodać w zasadzie wszystko: paprykę słodką i ostrą, przyprawę do pizzy, zioła włoskie itp- w zależności od dodatków)

Mąkę mieszamy z proszkiem a następnie dodajemy jajko, mleko i roztopione masło. Jeśli konsystencja ciasta jest za gęsta dodajemy więcej mleka (u mnie w ten właśnie sposób zrobiło się z 3/4 szklanki ponad szklankę). Ciasto ma być jak na zwykłe muffiny. ale nie lejące tylko takie żeby dawało się nakładać łyżką. Na koniec dodajemy starty ser i resztę dodatków.
Pokrojoną w kostkę cebulkę wcześniej zeszkliłam na maśle na patelni i wymieszałam z szynką pokrojoną w kostkę. Suszone pomidory pokroiłam na drobne kawałeczki i do ciasta dolałam łyżeczkę oleju, (zalewy) w którym były pomidory.

Masę wkładamy do foremek na muffinki.

Pieczemy w temperaturze 170 stopni przez około 20-25 minut (do suchego patyczka).
Po około 15 minutach smarowałam babeczki białkiem i posypywałam sezamem.


 


Smacznego! :)

sobota, 11 sierpnia 2012

Wracamy, wracamy do kuchennej rzeczywi.. bajki :) Cała noc z czwartku na piątek w drodze, przed południem zakupy a po południu.. szykowanie obiecanego prowiantu dla mamy na wyjazd nad jezioro. Pozycja pierwsza: mleczna kanapka (z przepisu: mojewypieki.blox.pl)
W moim przypadku ciastko biegano-szarpane bo bez przerwy o czymś zapominałam i biegałam do sklepiku koło domu przynajmniej 3 razy. Nic dziwnego gdybym zapomniała gorzkiej czekolady lub zabrakłoby mi mleka ale.. cukier i mąka?!

Kakaowy biszkopt:

6 jajek

3/4 szklanki cukru (dałam mniej)

pół szklanki mąki pszennej

pół szklanki mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

3 łyżki kakao (dałam 4 a biszkopty wyszły ciut blade)

2 łyżki oleju

Białka ubijamy na sztywną pianę, dodając pod koniec ubijania cukier a następnie żółtka. Miksujemy. Dodajemy olej i dalej miksujemy. Mąkę należy przesiać, wymieszać z proszkiem do pieczenia, kakao i delikatnie wmieszać do masy jajecznej.
Ciasto możemy wyłożyć do jednej formy o wymiarach około 25x34cm i po upieczenia przekroić na pół albo, tak jak zrobiłam ja, podzielić masę na 2 porcje i upiec dwa cieńsze biszkopty :) Pieczemy w temperaturze około 170 stopni około 20-25 minut (jeden duży)/ po 10-15 minut (kiedy wybieramy dwa małe).

Mleczna masa:

2 szklanki pełnego mleka w proszku

pół szklanki mleka

2/3 szklanki cukru (dałam odrobinę mniej)

350g masła

16g cukru waniliowego (opakowanie)

Mleko (zwykłe) należy zagotować z cukrem i cukrem waniliowym a następnie ostudzić. Ucieramy masło i powoli dodajemy do niego wystudzone mleko, dalej ucierając. Wsypujemy przesiane mleko w proszku i ucieramy do gładkości.

Ostudzone biszkopty przekładamy masą i odstawiamy do lodówki (dobrze jest przygnieść ciastko żeby ładnie zastygły warstwy).


Można zrobić polewę czekoladową kiedy chcemy mleczną kanapkę-ciasto, ja jednak z tego zrezygnowałam bo chciałam mleczną kanapkę-kanapkę :)

Przechowujemy w lodówce, choć po kilku godzinach masa może stwardnieć. Wystarczy wyjąć na godzinę przed podaniem :)

 

Smacznego! :)

niedziela, 05 sierpnia 2012

Byłoby bardziej słodko gdyby nie nagła zmiana planów. Zamiast Letniej Akademii Filmowej wypadł wyjazd na wieś więc nici ze zrobienia, od dawna planowanej, mlecznej kanapki. Nadrobię to po powrocie, a teraz na szybko pierś z kurczaka w panierce z orzechów włoskich z żurawiną. Mini rocznicowy obiad dla rodziców z deserem- tiramisu z amaretto.

Na 2 porcje:

1 duża pierś z kurczaka

1 roztrzepane jajko

1/2 szklanki drobno posiekanych orzechów włoskich

1/4 szklanki mąki pszennej

2 łyżki masła

olej roślinny do smażenia

Pierś z kurczaka kroimy w poprzek i rozbijamy na filety o grubości około 1/2 cm. Orzechy mieszamy z mąką. Mięso solimy, obtaczamy w jajku i w orzechach a następnie smażymy na rozgrzanej patelni z łyżką masła i kilkoma łyżkami oleju roślinnego.

Zostało mi trochę mieszanki orzechów i mąki wiec usmażyłam małego orzechowego placuszka :)

Kurczak smakuje super z żurawiną. Ja na szczęście miałam w słoiczku żurawinę do mięs zrobioną jeszcze na święta. Zaoszczędziło mi to sporo czasu i roboty.


Do piątku :)


piątek, 03 sierpnia 2012

Prosty przepis na kakaowe muffinki :)
Chciałam go odrobinę wzbogacić więc dodałam do ciasta 2 łyżki marmolady z dzikiej róży a na wierzch zrobiłam czekoladowy twarożek. Muszę przyznać, że pomysł ten nie należał do najlepszych (ale przecież człowiek uczy się na błędach!) bo twarożek kruszył się i był trochę za twardy. Ale sam przepis (chyba po raz kolejny od Cukrowej Wróżki) jest super :)

Na 12 sztuk:

125g masła

7 łyżek cukru

125g mąki pszennej

25g kakao

2 łyżki mleka

łyżeczka proszku do pieczenia

2 jaja

Krem/twarożek:

125g twarożku (półtłustego)

240g czekolady- najlepiej białej ale z braku laku użyłam ciemnej :)


Masło ucieramy z cukrem na gładka masę, dodajemy jajka i miksujemy żeby nie powstały grudki. Dolewamy mleko i chwilę miksujemy. Przesiewamy mąkę, kakao i proszek. Mieszamy łyżką z utarta masą. Nakładamy ciasto do foremek i pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 180 stopni (do suchego patyczka).
Po ostudzeniu nałożyć krem (wystarczy zmiksować rozpuszczoną na parze czekoladę z twarożkiem). Najlepiej schłodzić.

środa, 01 sierpnia 2012

Przepis od Cukrowej Wróżki (kolejny! niedługo nazwę ją moją 'słodką mentorką'). Sernik z moim ulubionym spodem z kruszonych ciasteczek :)

Spód:

Opakowanie ciasteczek Digestive

85g rozpuszczonego masła

pół paczki migdałów w płatkach

Ciastka kruszymy, migdały prażymy na patelni bez tłuszczu i gnieciemy, mieszamy a następnie dodajemy roztopione masło. Mieszamy żeby powstały wilgotne okruchy. Wciskamy je w natłuszczoną tortownicę o średnicy 24cm i pieczemy ok. 8 minut w temperaturze 160 stopni. Następnie wyjmujemy z piekarnika.

170g białej czekolady

900g serka kremowego (dałam kilogram, bo tyle było w opakowaniu)

4 jajka

2 łyżki mąki

2 łyżki śmietanki kremówki

1 i 1/4 szklanki cukru (dałam mniej)

pół słoika dżemu jagodowego

2 garści świeżych jagód

2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (dałam łyżeczkę aromatu)

Ser miksujemy z cukrem i dodajemy po jednym jajku a następnie śmietanę, mąkę i wanilię. Dzielimy masę na dwie części (mniej więcej po połowie). Do jeden dodajemy dżem i miksujemy. Dorzucamy świeże jagody i mieszamy.

Tortownicę owijamy z zewnątrz folią aluminiową i wstawiamy do dużego naczynia wypełnionego wodą do 2 cm (ja wstawiłam do głębokiej blachy). Wlewamy masę jagodową na spód i pieczemy ok. 50 minut w temperaturze 160 stopni, aż środek będzie lekko ścięty.
W tym czasie czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, lekko studzimy i stopniowo wlewamy do pozostałej masy serowej.
Kiedy pierwsza warstwa będzie upieczona, sernik wyjmujemy i odstawiamy na 5 minut. Potem wylewamy na nią masę czekoladową (zaczynając od brzegów). Ponownie wstawiamy do piekarnika na około pół godziny. Wyjmujemy i studzimy.

Możemy udekorować rozpuszczoną białą czekoladą/gotową polewą i jagodami.

Wstawiamy do lodówki na minimum 4-5 godzin a najlepiej na całą noc :)